Start arrow Historia
Historia Drukuj
Poniżej - kilka słów o Akademickim Klubie Turystyki Rowerowej "Cyklista": prowadzi on nieprzerwanie działalność od 1968 roku, czyli już ponad trzydzieści lat! Od samego początku związany jest z Oddziałem Międzyuczelnianym PTTK, co niewątpliwie znacznie ułatwia "turystyczne kontakty" oraz organizację wielu imprez rowerowych.

 Działalność Klubu Turystyki Kolarskiej - gdyż tak nazywał się on w latach siedemdziesiątych - ginie w pomroce dziejów i niemożliwym wydaje się odnalezienie kogokolwiek, kto mógłby nam opowiedzieć o ówczesnych wycieczkach, które niewątpliwie musiały być interesujące. W naszych archiwach nie ma żadnych zdjęć ani innych dokumentów z tego okresu. W 1981 roku Klub przyjął nazwę AKTR "Wagant" - zaś jej prezesem został Marian Podhajecki, który, kierując jego działalnością przez wiele lat, postarał się już o pozostawienie po sobie pewnych śladów. Czasy te były istotnie interesujące i zupełnie niepodobne do tego, do czego przyzwyczaił nas wczesny kapitalizm lat dziewięćdziesiątych. Z jednej strony - było dużo mniej samochodów, natomiast kierowcy wydawali się bardziej kulturalni, a może ich pojazdy były po prostu wolniejsze? Z drugiej strony - kłopotem był zakup czegokolwiek - poczynając od prowiantu na wycieczki, na podstawowych częściach rowerowych kończąc. Na drogach królowały "szosówki" na cieniutkich szytkach oraz turystyczne rumaki typu Wagant (stąd nazwa klubu). Żadnemu rowerowemu entuzjaście nie trzeba przypominać wysokiej awaryjności ówczesnego sprzętu, zaś trudności zaopatrzeniowe czyniły z ludzi mistrzów mechaniki kolarskiej - zwłaszcza w zakresie napraw łańcucha i łatania dziur w dętkach - na przykład mój rekord wynosił wtedy dwanaście łatek na jedno koło! Mimo tak poważnych problemów, działalność "Wagantowiczów" rozwijała się prężnie. Klub brał udział w organizacji dużych, ogólnopolskich imprez turystycznych, na przykład Wielkiego Festynu Rekreacyjnego nad Wartą w ramach Poznańskich Dni Turystyki, czy też Ogólnopolskich Zawodach o Puchar Prezesa Federacji Akademickich Klubów Turystyki Rowerowej. Niejednokrotnie, w zawodach organizowanych przy tej okazji, członkowie "Waganta" zajmowali pierwsze miejsca i zdobywali różne nagrody, na przykład w 1986 roku, za wygranie zawodów na kolarskim torze przeszkód w ramach Poznańskich Dni Turystyki, nasi klubowicze otrzymali lampy rowerowe (rzecz wtedy bardzo cenna) i... popielniczki! Dużą popularnością cieszyły się też cykliczne imprezy, organizowane przez sam Klub, na przykład Tradycyjny Rajd Rowerowy "Pod Baranem", Wiosenny Rajd Cyklistów czy też coroczny Rajd w Nieznane, posiadający niezmiennie od lat trasy kolarskie.

Dość zaskakujący, jak na tamte czasy, wydaje mi się rozmach, z jakim "Wagant" organizował wyprawy zagraniczne. W ulotce reklamowej Klubu (sic!) możemy przeczytać, że jego członkowie zwiedzili większość państw socjalistycznych oraz wzięli udział w wycieczkach: na Bałkany ('85), w Rowerowym Marszu Pokoju Verdun - Hiroszima, na trasie Hiszpania - Portugalia - Maroko, oraz do Meksyku ('86). Z informacji zebranych przeze mnie wynika, że odbyła się także wyprawa do Chin (samolotem do Moskwy, następnie pociągiem do Zabajkala). W tym czasie klub prowadził również działalność szkoleniową i popularyzatorską (na przykład kursy na przodowników turystyki kolarskiej). Odbyto wiele spotkań, na których zaprezentowano materiały, zebrane podczas podróży.

 W 1986 roku Klub zmienił nazwę na AKTR "Cyklista" Niestety, jego sytuacja finansowa zaczęła się stopniowo pogarszać, coraz trudniej było uzyskać fundusze od Almaturu - który przez wiele lat wspomagał w różnoraki sposób działalność KTK, a potem "Waganta". Mimo tego, udało się jeszcze zorganizować wyprawę Neapol - Paryż ('87). Trwała ona dwa miesiące, zaś jej trasa wiodła przez tak ciekawe miejsca, jak: Monte Cassino, Rzym, Asyż, Pizę, Peruggię, Florencję, Bolonię, Wenecję, Padwę, Weronę, Genuę, Niceę, Cannes, Marsylię oraz Avignon. Uczestnikami tego przedsięwzięcia mogli zostać wyłącznie ci, którzy zebrali najwięcej punktów na KOT (Kolarskę Odznakę Turystyczną PTTK). Determinacja musiała być niesamowita, skoro większość z nich - jeszcze przed wyprawą - została przodownikami turystyki kolarskiej! (warunki: KOT przynajmniej w stopniu małym srebrnym i specjalny kurs przodownicki). Na każdego uczestnika Almatur zdołał wyasygnować 35$. Była to suma, która musiała wystarczyć (i wystarczyła!) na dwa miesiące pobytu za granicą. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć przepaści finansowej, dzielącej wtedy państwa socjalistyczne od Europy Zachodniej. W istocie, wyprawę do Włoch i Francji, można byłoby z czystym sumieniem nazwać szkołą przeżycia. W sakwach każdego turysty musiało się znaleĄć 11 puszek tuszonki (zdobytych cudem), kilka opakowań makaronu oraz sześć bochenków chleba. Do tego dochodził wikt indywidualny każdego z klubowiczów. Każdy, kto miał kiedykolwiek do czynienia z wielodniowym bagażem rowerowym, może sobie wyobrazić zadanie, przed którymi stanęły tak niedoskonałe bagażniki jednośladów... Jednocześnie oszczędność uczestników wyprawy była godna podziwu - dość wspomnieć, że ostatnie kawałki chleba, wiezionego z Polski, zostały zjedzone dopiero w drodze za Monte Cassino!

Stare logo klubu Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych należał do najtrudniejszych w historii "Cyklisty". Upadł Almatur, Klubowi odebrano magazyn ze sprzętem turystycznym, znajdujący się w jednym ze strychów na ulicy Młyńskiej, ceny poszły w górę, z działalności zrezygnował Marian Podhajecki... Przez jakiś czas wydawało się, że to już koniec "Cyklisty", ale w 1991 roku nowym prezesem Klubu został Paweł Janicki, który, będąc już wcześniej jego członkiem, nie pozwolił na upadek kolarskiej tradycji. Znów zaczęto organizować wycieczki, brać udział w imprezach centralnych. Do ostatnich osiągnięć klubowych należą: wyprawy letnie - Suwalszczyzna'97 i Szlak Tatarski'98. Organizowane są też kilkudniowe rajdy - jeden z nich, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, odbył się jesienią 1998 roku, we współpracy z Akademickim Klubem Górskim "Halny". Oprócz tego, najwytrwalsi członkowie "Cyklisty" organizują jedno-dwudniowe, ekstremalne wypady, zwykle na terenie Wielkopolski, mające propagować wśród studentów walory okolic Poznania. Niektóre z nich, jak na przykład kontrowersyjna wyprawa "podziemna" do bunkrów Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, mają za zadanie przełamać pewne stereotypy na temat tego, jak, gdzie i kiedy można poruszać się na rowerze, panujące wśród większości cyklistów. Stosunkowo nową formą działalności kolarskiej jest odnawianie szlaków turystycznych - w przypadku szlaków nizinnych rower okazuje się niezastąpionym towarzyszem znakarza.

...............
Więcej informacji na temat tego, co dzieje się obecnie w naszym Klubie, szukajcie w kolejnych działach...